krzesimir

Twój nowy blog

Wielkimi krokami zbliża się zmierzch Złotej Ery, jaka narodziła się na portalu blog.pl 18 marca 2010 roku, o godzinie 22:06:09. Ery, która swym blaskiem przez około 4 miesiące oświetlała szlak zagubionym duszom, wskazując im drogę ku dobru i prawdzie. Ery będącej największym osiągnięciem ludzkości w dziejach (a przynajmniej największym od czasu rozpoczęcia produkcji alkoholu). Ery udowadniającej, że człowiek jest w stanie stworzyć coś pięknego, coś o czym potomni będą mówić z dumą i ze wzruszeniem w głosie. Jak już wszyscy się zapewne domyślliście, chodzi o Erę Krzesimira. Z żalem w sercu i goryczą oznajmiam Wam, drodzy Czytelnicy, że strona krzesimir.blog.pl za 7 dni przestanie funkcjonować. Tak… to prawda. Wiem, że wielu z Was myślało, iż krzesimirowe dzieło będzie trwać wiekami, kontynuowane przez następne pokolenia, lecz tak się nie stanie. To ostatni tydzień, podczas którego możecie się cieszyć wciąż pojawiającymi się wpisami. Czułem się w obowiązku poinformowania Was o tym fakcie, abyście zdążyli oswoić się z tą myślą. Od tej chwili delektujcie oczy każdą nową notką, wiedząc, że jest jedną z ostatnich. Apeluję przy tym o zachowanie spokoju; wiem, że  najbliższym dniom będą towarzyszyć ogromne emocje, lament i niewyobrażalna rozpacz, a rozboje i zamieszki w miastach są nieuniknioną konsekwencją wystosowanego przeze mnie komunikatu, ale proszę Was o zachowanie rozsądku podczas wyładowywania złości. Najlepiej spędźcie ten czas z rodziną, zadzwońcie do bliskich, odwiedźcie dawno nie widzianych przyjaciół, odbudujcie zerwane więzi. Sprawa ta dotyka każdego z nas, więc nie bójcie się okazać swoich uczuć nawet przypadkowym przechodniom; przytulajcie ich ze łzami w oczach i ogłaszajcie wieść o zmierzchu Ery Krzesimira… Zostawiam Was teraz samych, abyście mogli w spokoju zastanowić się nad swoją dalszą egzystencją, która niewątpliwie diametralnie się zmieni za 7 dni.
Nie żegnając się jeszcze ostatecznie, życzę Wam, aby ten piękny dzień rozwiał smutek, który się pojawił z pewnością na Waszych twarzach. Bądźcie dzielni.
Do zobaczenia przy kolejnym wpisie – Krzesimir.

Czas pędzi nieubłaganie. Do przyszłej Niedzieli mają pojawić się ostatnie notki na blogach, zatem nie ma co walić w chu… znaczy lenić się, trzeba tworzyć wpisy :D Jako, że przedmiot, na którego potrzeby powstają moje wypociny zwie się Język w internecie, pora coś o tym języku powiedzieć… No może nie tyle o języku w internecie, co o języku używanym podczas prywatnych rozmów eletronicznych, m.in. za pomocą gg. Każdy z nas korzysta z gg (tudzież innego komunikatora). Każdy z nas również po napisaniu w okienku wiadomości, nie bawi się w edytora, tylko wysyła ją, bez wcześniejszej analizy, której celem by była korekta błędów (pozwólcie, że będę generalizował :p). Naparzamy w klawiaturę, jak najszybciej się da (tak, tak, – generalizuję) i ślemy do adresata to co skleimy, a jeśli już po wysłaniu wykryjemy "byka", to najwyżej posyłamy kolejną wiadomość z poprawionym wyrazem (ale i to nie zawsze :D) O jakich błędach mowa? O takich, z którymi wszyscy mamy styczność: przestawione litery, brak niektórych literek w danym wyrazie lub użycie tej leżącej obok pożądanej, że się tak wyrażę :D Wprawiony czytelnik jednak nie będzie miał problemów z odczytaniem naszego przekazu, hcyba pzryznace mi rajcę? :D Rozmowa na gg (albo na innej maszynerii tego typu) jest podobna do tej prowadzonej twarzą w twarz ze znajomym/znajomą: nie zastanawiamy się długo nad słowami jakich chcemy użyć (generalizuję, a jakże :p); przekazujemy nasze myśli szybko, przez co nie zawsze w 100% są poprawne gramatycznie. Czym innym są jednak błędy popełniane nieświadomie poprzez pośpiech, a czym innym te robione z przyzwyczajenia (i również przez pośpiech w dalszym ciągu). Rozchodzi się o nagminne nieużywanie przez nas znaków diaktrycznych (taaaak – generalizuję!), bo i po co, skoro osoba, z którą rozmawiamy przez gg (czy też komórkę oraz inne, podobne tałatajstwa) i tak nas zrozumie. Używanie podejrzanie wyglądającego, prawego altu (a czasami – o zgrozo – prawego altu w połączeniu z shiftem, jeśli chcemy na przykład wytworzyć duże "Ł") odbiera nam cenne setne sekundy, a nie możemy przecież tracić cennych setnych sekund! I tym sposobem dajmy na to, chcąc napisać "zrób mi łaskę i prześlij zdjęcia", piszemy "zrob mi laske i przeslij zdjecia", co odbiorcy wiadomości (zakładając, iż nie skojarzy, że chodzi o "łaskę") może wydać się próbą nadużycia jego sympatii, jaką nas darzy (przykład ten został wzięty z głowy i nigdy nie miał odzwierciedlenia w rzeczywistości, aby sobie nikt niczego nie pomyślał :p). Jako stare wygi polonistyki, wszyscy wiecie o co mi chodzi z tymi błędami. Nie raz, nie dwa, a wiele razy przerabialiśmy to na różnych zajęciach, więc nie ma sensu, aby rozwlekać temat. Na zakończenie zapodam Wam jeszcze to, co wszyscy kochacie na krzesimirowym blogu, czyli link :) Jak zwykle atrakcyjny i wartościowy :D Jest to (oczywiście związany z omówionym zjawiskiem) króciutki utwór muzyczny pt. Ą,Ę, autorstwa Lony… znaczy Łony :)

http://www.youtube.com/watch?v=vQ13LHvPN-s

Wznieśmy się teraz na wyżyny filozofii i zastanówmy się nad człowieczą rolą w otaczającym go, pełnym zagadek, dziwów, tajemnic, miłości oraz namiętności, przebogatym w różne fenomeny świecie. Bo czymże jest człowiek? Czyż nie jest tylko mizerną, nikczemną drobinką pyłu, rozedrganą na porwistym wietrze, niesioną hen w dal, ku nieznanym sobie przestworzom; nieogarniętym, nieprzejednanym, nieustępliwym, nieprzejrzystym i zagmatwanie zawiłym, będącym tylko sumą sum dzielonych przez dzielnik? A czymże jest świat w takim ujęciu? Czyż nie jest tworem doskonale niedoskonałym, morzem brutalnie delikatnym w swej podłości, w stosunku do którego człowiek wydaje się wielce mały? A może wprost proporcjonalnie przeciwnie? Może jest zjawiskowym zjawiskiem o skali niespotykanej nigdzie indziej w ogromnie ogromniastym Wszechświecie? Czymże jest nasza egzystencja, jak nie tylko i wyłącznie snem na jawie, jawą we śnie, snem w śnie oraz jawą na jawie? Czyż można przypisać tejże egzystencji bardziej celny cel, niż ten o którym mowa? Czymże jest edukacja na UZ-ecie w końcu? Może to tylko oszukańcze oszustwo? Paradoksalny wytwór o ironicznym, sarkastycznym brzmieniu? Pytania można by mnożyć i potęgować w nieskończoną nieskończoność… Ale po co? Po co trawić czas i młodość nad tymi nie lada zagmatwanymi problemami, pełnymi kłopotliwych, nawarstwiających się warstw? Po co szukać i drążyć? Po co?! Zrzućmy kajdany i tańczmy, jak nasi praprzodkowie wokół ogniska po upolowaniu zwierzyny! Odrzućmy materialny materializm! Wyłączmy komputery, komórki, rozpiździjmy zegarki i zapomnijmy o duszącej nas cywilizacji, powracając do błogiego stanu nieważkości, do wartościowych wartości! Czyż nie mam racji? Ale czymże jest racja? Czyż nie jest absurdalnym absurdem, niechybnie chybioną otoczką otaczającą otaczający nas system? Ktoś się z Was spyta: ale o co chodzi? Czyż to nie jest bełkotliwy bełkot? Bzdurna bzdura? Nie! To nie jest bełkotliwy bełkot! To nie jest również bzdurna bzdura! Chodzi o głęboką głębię, nieprzejrzystą i zagęszczoną, niczym gęsta gęstość. Zostawiam Was samych z tym wszystkim, byście mogli podjąć niezbędnie niezbędne, przemyślne przemyślenia… Zastanówcie się nad moimi rozważaniami i w głębi ducha odpowiedzcie sobie czy również nie odczuwacie tego, co zostało w tejże nocie przytoczone.

Z okazji właśnie trwającego Dnia Dziecka, krzesimir.blog.pl przygotował niespodziankę, moi milusińscy :) Mogę Was chyba, drodzy Czytelnicy, nazwać swoimi dziećmi, gdyż za pomocą mego bloga staram się jak najlepiej wychować Was i ukształtować na porządnych ludzi. Karmię Wasze umysły niepowtarzalnymi przeżyciami intelektualnymi oraz ugaszam pragnienie poszerzania wiedzy o otaczającym Was świecie. Nie zawaham się napisać, że w Waszych żyłach płynie w pewnym sensie moja krew. Tak… wszyscy jesteście dziećmi Krzesimira i bądźcie z tego dumni :)
Zapewne nie możecie się doczekać tej niespodzianki, jaką ma dla Was papcio Krzesimir, więc nie trzymam Was już dłużej w niepewności. Jako, że wszystkie dzieci lubią bajki, udostępniam Wam 3 odcinki filmu o Charliem Jednorożcu. W każdym z epizodów ukazane są niezwykłe przygody niejakiego Charliego (mówiącego jednorożca) i jego dwóch dość ekscentrycznych znajomych (należących również do gatunku mówiących jednorożców). Jako, że krzesimir.blog.pl nie tylko bawi, ale także uczy, bajki te niosą ze sobą mądre (aczkolwiek głęboko ukryte w fabule) porady życiowe i przesłania. Usiądźcie zatem wygodnie w fotelach i zagłębcie się w magiczny, kolorowy świat jednorożców.
OSTRZEŻENIE:
Poniższe filmy zawierają w sobie śmiertelną dawkę absurdalnego humoru. Zaleca się przed obejrzeniem (a także natychmiast po) konsultację z psychologiem. Nie puszczać dzieciom w wieku poniżej 17 roku życia. Przed emisją schować wszystkie ostre przedmioty. Oglądać w towarzystwie doświadczonego terapeuty. Portal społecznościowy krzesimir.blog.pl nie odpowiada za ewentualny uszczerbek na zdrowiu psychicznym.

Odcinek 1 – O poszukiwaniach cukierkowej groty. Przestroga przed zapuszczaniem się w ciemne, nieznane miejsca. Jak udowadnia końcówka filmu, zawsze trzeba zachować czujność, nawet gdy jest się kuszonym słodyczami.. ba, całą górą słodyczy.



Odcinek 2 – O magicznym amulecie i królu bananów. Ostrzeżenie przed pozostawianiem swego dobytku bez opieki. Na szczególną uwagę zasługuje końcowa piosenka, zachęcająca do wkładania sobie banana w ucho i ukazująca korzyści z tego płynące.



Odcinek 3 – O podróżach w czasie i bałwanie. Historia ta pokazuje piękno podwodnej przyrody, która pragnie miłości (zwłaszcza rozgwiazda). Fanów stylu hip-hopowego zauroczy z pewnością krewetka-raper.



Udanego Dnia Dziecka życzy Wasz papciu Krzesimir :-)

W związku z faktem, że do otrzymania bdb z Języka w internecie potrzebnych jest ok 30 wpisów, zarządzam pełną mobilizację blogową! Na mocy nadanej mi przeze mnie, ogłaszam na krzesimir.blog.pl stan wyjątkowy. Od dziś zostają wprowadzone w życie następujące przepi
- Przymusowe komentarze – każdy prawdziwy fan Krzesimira ma obywatelski obowiązek i nakaz pozostawiania po sobie komentarzy pod każdym pojawiającym się wpisem (komentarze te mają sławić wielkość autora krzesimirowego bloga).
- Zawieszenie wolności słowa – wszystkie komentarze mają być pochlebne. Wszelka jawna krytyka będzie surowo karana.
- Zakaz odwiedzania wrogich, wywrotowych blogów, siejących amoralne, aspołeczne i niebezpieczne dla dobra ogółu treści (liczy się tylko zawsze objawiający prawdę krzesimir.blog.pl).
- Przymusowa opłata – każdy Czytelnik jest zobowiązany do uiszczenia należności (2,50 zł) za każdą odsłonę strony krzesimir.blog.pl.
- Każdy fan Krzesimira jest zobowiązany do noszenia identyfikatora (małej karteczki, domowej roboty, przypiętej agrafką do ubrania, z napisem VIVAT KRZESIMIR) oraz do uiszczania należności za możliwość przynależenia do tego elitarnego grona (1,50 zł za dzień).
Każda osoba, która nie dostosuje się do powyższych przepisów, zostanie wykluczona z krzesimirowej społeczności.
Stan wyjątkowy zostaje wprowadzony, aby zapobiec kłamliwej propagandzie, szerzonej przez wrogi element, dążący do zanegowania wspaniałości strony krzesimir.blog.pl oraz do obalenia tej jedynie słusznej działalności. Pieniądze z przymusowych opłat zostaną wydane na nowatorskie zabezpieczenia przed hakerami, wynajętymi przez nieprzyjaznych blogerów. Zatem bądźcie czujni i nie dajcie się omamić obcym blogom!
Jutro z okazji Dnia Dziecka ukaże się kolejna notka.
Zapraszam, Krzesimir.

 

Jako, że zarzucono mi opieszałość w dodawaniu nowych notek, jestem zobowiązany przeprosić na łamach mego bloga wszystkich, których zawiodłem swoją niedbałością w stosunku do systematycznych wpisów, wybaczcie… W ramach rekompensaty za doznane szkody psychiczne (spowodowane dłuższym brakiem krzesimirowej aktywności), czeka Was dziś wyjątkowa notka, która wzniesie Was na wyżyny duchowe oraz intelektualne. Zatem rozkoszujcie się czytaniem :)
Ze względu na fakt, że strona krzesimir.blog.pl cieszy się wspaniałą renomą i od dawna jest miejscem rozrywki dla całych rodzin, jej adminstrator (czyli ja) czuje się w obowiązku, aby wnieść do Waszych żyć jakieś wyższe wartości. Oprócz uciech (tak cenionych przez wszystkich), krzesimir.blog.pl musi również krzewić kulturę i nieść kaganek oświaty. Dlatego dzisiaj zaprezentowany Wam zostanie poetyczny utwór, autorstwa Krzesimira (czyli mojego), pozbawiony niestrawnej patetyczności, lecz mimo wszystko wzniosły i co tu dużo mówić – piękny. Nie wstydźcie się więc łez wzruszenia podczas czytania, gdyż to nie wstyd przy takim dziele płakać. Życzę Wam niepowtarzalnych uniesień i wyniesienia prawd, jakie ukryte są w tym poetyckim majstersztyku.
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Oda do Kabatów
Hej Kabaty, Kabaciska, niech rozpoczną się igrzyska!
Hej Przeszczepy, Przeszczepiątka, niechaj zagra nam dziś trąbka!
Hej Wy Dekle i Paszczaki, gońcie tamto dziewczę w krzaki!
Hej Kabany, Kabanosy, w krzakach jej umyjcie włosy!
Hej Imbryki, Kutafony, dla was zabrzmią właśnie dzwony!
Dziewczę w krzakach się ukryło, włosów sobie nie umyło,
Łupież w słońcu rannym świeci, śmieją się Kabata dzieci.
Ty Kabacie jesteś winien, kup jej szampon, łupież minie.
Bębny dudnią, ziemia drży, to czas igrzysk! Raz, dwa, trzy.
Każdy Kabat już pijany, każdy Przeszczep już zalany,
Trąbka wyje ile może, Kabat schował się w otworze,
Dzwony biją dla zabawy, Dekiel nażarł się gdzieś trawy.
Ty przechodniu, co to widzisz, czemu tak się bardzo dziwisz?
Czyż to nie jest rzecz normalna, że Kabatów pełna wanna?
A Wy Kabaty idźcie w świat, spotkamy się za parę lat.
Lata płyną, Kabaty w świecie, dziewczę wtenczas wianki plecie.
Po co plecie? Dla Kabatów,
Z pięknych, fioletowych kwiatów.
Aż minęło wiele lat, Kabatom się znudził świat.
Powróciły Kabaciska, każdy dziewczę mocno ściska,
Ta im wianki na łby daje, serce się Kabatom kraje.
Szampon w Stanach zakupili, włosy w końcu jej umyli.
Tak się kończy ta historia, Kabatów wielka w niej victoria.
Zapamiętaj więc Kabacie, co się wozisz w małym fiacie,
Kiedy wrócisz na swą chacie, dziewczę cię obsypie w kwiacie.

Bachanalia przeminęły z wiatrem, zatem pora na ich krótkie podsumowanie:
Jako osoba szanująca i honorująca wiekowe tradycje, uczestniczyłem całym sercem, całą duszą, a przede wszystkim całą wątrobą w tym kilkudniowym widowisku. Z przykrością muszę stwierdzić, że tegoroczne Bachanalia nie dorównały jakością zabawy tym z ubiegłych lat (chodzi mi o koncerty), ale po kolei. Wstępem do czterodniowej fiesty okazała się mała domówka u AN i MM. Przy różnorodnych napojach płynęły rozmowy o życiu. W efekcie wycieńczenia dyskusją, jedna z uczestniczek spotkania opadła z sił na fotelu, czy jakby to ujął poetyckim językiem Mickiewicz lub Słowacki – zaliczyła zgon. Domówkę ową uznaję za udaną (otrzymuje ona ode mnie 5 gwiazdek jakości), chociaż samo wyjście z niej odbyło się z małymi zgrzytami oraz zejściem schodami z 10 piętra. Następnego dnia (czyli w środę) odbył się pierwszy koncert. Wybrałem się na niego wraz z niejakim SA, gdyż jak już wspominałem, cenię tradycje. Przed wejściem na teren stadionu, gdzie odbywał się koncert, postanowiliśmy najpierw zwiedzić pobliski las, aby przy trunkach posłuchać świergotu ptaków i nacieszyć się pięknem dzikiej przyrody. Ku naszej olbrzymiej radości, po niedługim czasie obcowania z naturą, dołączyli do nas dwaj Panowie Policjanci, którzy widocznie tak samo jak my mieli dosyć zgiełku betonowej dżungli i postanowlili udać się na wędrówkę po lesie. Panowie Policjanci nie mieli najmniejszych problemów w nawiązaniu z nami znajomości (podziwiam ich, bo osobiście nie mam tak bezpośredniego jak oni podejścia do nowo poznanych osób). Już po chwili poznali nas na wylot, można by rzec – kieszeń po kieszeni. Bez wahania wymieniliśmy się swoimi danymi, m.in. nazwiskami i adresami… no szczerze mówiąc pod tym względem Panowie Policjanci zachowali się troche niekulturalnie, gdyż po zapoznaniu się z naszymi personaliami, nie podali swoich, co wywołało u mnie lekki smutek (poczułem, że tak naprawdę nie zależy im na znajomości). Wkrótce ruszyli w dalszą drogę, aby kontynuować zwiedzanie leśnej okolicy. Nie czuliśmy się jednak całkowicie porzuceni, gdyż po jakiejś minucie, kiedy sami także postanowiliśmy opuścić dotychczasową miejscówkę, zostaliśmy życzliwie zaproszeni do towarzystwa przez oddział straży miejskiej. Musieli szukać jakiegoś groźnego przestępcy – tak sobie wyjaśniam fakt, że chodzili w piątkę lub nawet trochę większą grupką… a może po prostu mieli zamiar urządzić sobie piknik, już nie dopytywałem ich o to. Po krótkiej, przyjaznej rozmowie, pożegnaliśmy się z nimi i poszlismy poszukać jakiegoś mniej uczęszczanego szlaku. Kiedy już trunki się skończyły, nadeszła pora dołączenia do osób bawiących się na koncercie, co nie wyszło na dobre mojemu portfelowi. Tak minęła środa i nastał czwartek, a wraz z nim kolejny koncert. Tym razem do Zielonej Góry z Nowej Soli zawitał AL, którego powitałem na dworcu PKP w imieniu całego miasta. Po wypiciu trunku (doświadczony incydentem z dnia poprzedniego, zabrałem gościa do Gospody) pomaszerowaliśmy na koncert. Na miejscu, po pewnym czasie, nasze losy zostały połączone z losami AN i MM a także od czasu do czasu MK2. Czwartkowa impreza przebiegła pod hasłem: "No, dziękujemy bardzo!" Kiedy koncert się zakończył, wraz z AN, MM i ON (Osobą Nieznaną) poszliśmy tam i siam, aby zrobić zdjęcie z wielkim, gipsowym, zielonym stożkiem oraz jeszcze przez moment poobcować z naturą w parku. Tak minął czwartek i nastał piątek, a wraz z nim ostatni koncert bachanaliowy. Wyjście na niego do ostatniej chwili było zagrożone (m.in. przez niezbyt fortunną pogodę oraz debet towarzystwa). Dzięki jednak moim zachwycającym zdolnościom organizacyjnym, ostatecznie powiódł się plan pójścia na koncert. Wcześniej w akademiku AG nastąpiła degustacja trunku w obecności wymienionej przed momentem AG, MK2 oraz MO. Niestety nie przypadł mi do gustu pity trunek, jednak bohatersko oraz z poświęceniem wytrwałem i pomogłem AG i MK2 w opróżnieniu butelki. Następnie udaliśmy się na koncert, gdzie dzięki swojej charyzmie (no i też przy niewielkiej pomocy MK2) udało mi się dostać za scenę. Nie pozostałem tam jednak na długo, gdyż zawistne osobniki prędko mnie stamtąd wyprosiły. Tego samego wieczoru, na zakończenie Bachanaliów, wraz z AG, MK2 oraz IT (Innymi Takimi) powędrowaliśmy do lokalu znanego jako Quest, gdzie całkowicie roztrwoniłem swój majątek i zaciągnąłem nowe długi (długi zresztą towarzyszyły mi przez całe tegoroczne Bachanalia). Przy okazji informuję, że znowu jestem wypłacalny i wkrótce oddam to co zabrałem.
Tak w skrócie wyglądały Bachanalia 2010. Uważam, że miasto mogło się bardziej postarać i fajniej to zorganizować. Można było zaprosić na koncert lepsze zespoły – to jest mój główny zarzut. Zatem włodarze Zielonej Góry czujcie się oficjalnie zbesztani! Nie zdołaliście zapewnić należycie dobrej zabawy Krzesimirowi!
Ostatni komunikat: być może nowym sponsorem Bachanaliów zostanie krzesimir.blog.pl. Nie jest to jeszcze pewna wiadomość, ale wielu ludzi wyraża takową nadzieję. Będę na bierząco informował o postępach w negocjacjach z lokalnymi władzami.
Z bachanaliowym pozdrowieniem – Krzesimir.

Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki! Specjalnie dla Was krzesimir.blog.pl przygotował wyjątkową ofertę, której się niespodziewaliście! Macie okazję, nie wychodząc nawet z domów, wygrać atrakcyjne, ekskluzywne nagrody! To nie żart! To absolutna prawda! Spytacie się – ale jak to jest możliwe, że pozostając w mieszkaniach, możemy coś wygrać? Jest to całkowicie możliwe! Tylko tu! Tylko na krzesimir.blog.pl! To co na innych blogach jest nie do pomyślenia, tu staje się realne! Zatem wykrzyknijcie VIVAT KRZESIMIR.BLOG.PL!
Szczegóły promocji
Pierwsze 100 osób, które wyślą sms o treści: KRZESIMIR (prawdziwi fani znają numer, na który należy wysyłać sms’y, a Ci co nie znają mają problem) otrzymają sms’a zwrotnego z prostym pytaniem. Po wysłaniu kolejnego sms’a z odpowiedzią na pytanie, nadejdzie następny zwrotny sms informujący o ewentualnej wygranej lub przegranej. Uwaga: na pierwszą osobę, która wyśle sms, czeka nagroda główna – kolacja z Krzesimirem w domu i na koszt zwycięzcy! WAŻNE: ta część promocji obejmuje wyłącznie Czytelniczki. Dla pozostałych 99 osób, które odpowiedzą jako pierwsze poprawnie na sms’owe pytanie, czekają równie atrakcyjne nagrody w postaci portretów osobistych wraz z autografem ich wykonawcy – Krzesimira!
Pewnie myślicie, że to wszystko, bo czego chcieć więcej. Nie! To nie koniec! Jakby tego było mało, czeka na Was jeszcze jedna, fenomenalna promocja! Pierwsze 100 osób, które wyśle komentarz pod tym wpisem o treści: CHCĘ WYGRAĆ, otrzyma nagrodę w postaci pamiątkowego długopisu do własnoręcznego złożenia! Tak! Właśnie tak! Nie przecierajcie oczu! Naprawdę macie szansę na pozyskanie tych cennych nagród!
Dlatego nie zwlekajcie! Wysyłajcie sms’y i piszcie komentarze już teraz!

Sponsor nagród
krzesimir.blog.pl

Dzi$$$ $łiiita$$$$na nocia ^^ Zblizia się MaJóWeCzQa (łiiiiiiiiiiii) ^^ Jest ciepełQo i fajniuchno no i jest $łiiiiit xP Oby się tylko na mAjóweczQę pogodzia nie zepsuła  :D :p :d :> Aaaaaa…. i jest $$$$łłłiiiiiit :>  Można trochę odpoczĄć od gupfffffiiiej uczelni ^^ $łiiit :> Może jakaś ImPREzQa kto wiE ^^ $$$$łiiiit ^^ xD Postanowiłem się tymi p$eMy$lenIAmI wszystkimi podzielić z wami na MyM blo$$$Qu abyście się teSSZZZZZZ poczuli $$$$$$łiiiiiiiiita$$$$$$$nie ^^ Bo najwaSSSSZZZZZZZniejsze  by było $$$$$łłłłłłłłiiiiiit :P
Ka$$$$da dzieffffffczynka i chłopaczeQ na MaJóWeczQę Ma PlEcaczeQ xDDDDD Taki rym :pppppppp
Bafffffffwcie         $ię             $$$$łiiiiiiiiita$$$$$$nie podczas tej
MaJóweczQki  :PPPPPP Bu$$$$$iaQi dla was $$$$łłłłiiiiitttt bu$$$$$$$ :***************
Muuuuaaaaa dla QrejzoleQ :*************

Aleeeee Qoooolllllll Craaaijziiiiii NotQa xD I taQa $$$$łiiiit kolorQowa xd W końcu ka$$$dy lubi jaQ są  ró$noraQie kolorQi Heeeeelooooołłłłłłłł xD
Po$$$$$drófffffQaaaa od K$e$iMiRQa :***
$$$$$$łłłłłłłiiiiiiit for evEr :*****
Loooooffffciam was wszystkich Koooffffffaaaniiii :********
KomCiajcie xD

Tytuł wpisu nawiązuje do hasła przewodniego serii filmików rysunkowych: Szczepan i Irenka. Za czasów jeszcze mojego dzieciństwa, leciało to na Canal + i było niekodowane, co trzeba docenić :p Nie wiem czy Canal + lub inna stacja, emituje powtórki tych filmików, ale mogliby, gdyż chociaż są krótkie, to cieszą się sporą popularnością (noo… przynajmniej ja je lubię :p Ale na pewno rzesze fanów Szczepana i Irenki są liczne jak mrowisko :p). W późniejszym czasie zmieniono wygląd bohaterów i hasło przewodnie tego        "serialiku", lecz według mnie nie wyszło mu to na dobre.
Główni bohaterowie: Szczepan i Irena, to para z mnóstwem perypetii… absurdalnych perypetii, trzeba dodać :) Po co jednak mam tłumaczyć charakterystykę tych filmików, skoro mogę po prostu zapuścić linki do nich :D Zatem miłego seansu :) I pamiętajcie: NA ŻYCIU TRZEBA SIĘ ZNAĆ :)