Powszechnie znany z gościny Krzesimir (który nawet będąc na dalekich wojażach, przygarnie pod swój namiot każdą potrzebującą noclegu istotę… albo za obopólną zgodą znajdzie jej inne, równie zacne miejsce pobytu) od niedawna ma pod swoimi skrzydłami pewnego przeuroczego jegomościa. W jego włościach zamieszkał niezwykle przyjazny w stosunku do otoczenie (o ile w skład tego otoczenia nie wchodzą udomowione szczury), łasy na pieszczochy, posiadający kolanowy fetysz, objawiający się nagminnym stacjonowaniem na wszelkich możliwych kolanach, czasami mruczący w sposób podobny do tego, jaki wydaje stary komputer Krzesimira podczas jego uruchamiania, kotek o wdzięcznym imieniu Killer. Mający 3, 5 miesiąca kociak na wskutek splotu różnych wydarzeń został przygarnięty tymczasowo przez Krzesimira, który zapewnił mu przyzwoity wikt i opierunek. Jednakowoż określenie „tymczasowo” jest tu słowem-kluczem. Killer nie może na stałe zostać pod krzesimirowym dachem (chociaż jest to marzeniem wszystkiego co żyje), dlatego wciąż szuka kogoś, kto by go zaadoptował tak na dobre. Nie jest to kłopotliwy kot, jak na razie lubi dużo spać, więc większych problemów nie sprawia. Czasami trochę poszaleje, no ale to jak każdy kociak, w każdym razie są to lekkie szaleństwa. Jak nie śpi lub nie hasa, to lubi się łasić do ludzi, taki to już z niego przyjacielski Killerek. Urodził się z połową ogona, ale według mnie dodaje mu to tylko uroku, tak samo jak czarne łatki zdobiące jego białą sierść na głowie i tyłach grzbietu. Killer na zabój kocha ludzi i z pewnością morderczo pragnie poznać człeka, który się nim zajmie tak na stałe. Zatem nie zwlekajcie! Piszczcie, dzwońcie, dobijajcie się do krzesimirowych drzwi, aby jako pierwsi móc przygarnąć Killera! Odwdzięczy Wam się miłością i przywiązaniem. Zatem kotomaniacy (i nie tylko) do dzieła, przyjdźcie po Killera!

Żeby Was jeszcze bardziej zmotywować do adopcji, zamieszczam krótki wierszyk mego autorstwa.

Lubi na kolanach spać, do kuwety umie lać i srać. Pieszczoch z niego przeogromny, do innych kotów niepodobny. Krótki ogon dumnie nosi, wzrokiem o żarełko prosi. Miauczy se i pomrukuje, więc nie bądźcie ludzie ch*je, niech go ktoś już adoptuje. Killer właściciela nowego pokocha i nigdy na niego nie strzeli focha!

Mam nadzieję, że ten wzruszający poemat przekonał nieprzekonanych i wkrótce posypią się oferty osób chętnych do przygarnięcia Killera :)