Dziś na krzesimirowej stronie będzie tak dla odmiany nieco bardziej poważnie. Poruszony zostanie temat, który od niedawna budzi dość spore kontrowersje. Już po tytule pewnie wszyscy, którzy chociaż w minimalnym stopniu śledzą wiadomości z kraju, zorientowali się, że mowa będzie o otrzęsinach w gimnazjum salezjańskim w Lubinie. Postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze do tej sprawy,  zatem już nie przewlekając przedstawiam swoją skromną opinię o tamtym zajściu.

Wbrew panującym chyba powszechnie nastrojom, jestem daleki od chęci ukrzyżowania księdza i całej dyrekcji gimnazjum, co nie oznacza jednak, że popieram tamtejsze otrzęsiny. Akcja z gimnazjalistami, którzy musieli wsadzać usta czy tam nosy w piankę znajdującą się na kolanach księdza musiała wywołać jakieś zniesmaczenie wśród opinii publicznej, bo pomysł był delikatnie mówiąc głupi. Teraz wielu ludzi doszukuje się w otrzęsinach w Lubinie  elementów poniżania czy też pewnego rodzaju wykorzystywania seksualnego, więc zastanówmy się czy mają rację.

Czy było to poniżające? Według mnie tak. Zniżanie się do kolan kogokolwiek i wsadzanie pyska w cokolwiek czym ma wysmarowane kolano jest w mojej opinii uwłaczające. Trzeba mieć jednak na uwadze, że to były otrzęsiny. Sam nigdy przez żadne oficjalne otrzęsiny, wymyślone dla pierwszaków (czy to w gimnazjum, czy w liceum, czy gdzieś indziej) nie przechodziłem, więc nie do końca rozumiem jak można lubić tego typu zabawy, ale poczytałem co nieco, przy okazji tej sprawy,  jak ogólnie wyglądają w niektórych szkołach lub też obozach otrzęsiny i miłe to z pewnością one nie są, a nawet śmiem twierdzić, że bywają gorsze, niż te w salezjańskiej szkole. Widać na tym polega „urok” otrzęsin, aby nowicjuszy trochę wymęczyć lub nawet upokorzyć (w granicach rozsądku rzecz jasna). Nie jest to do końca normalne, no ale kto powiedział, że żyjemy w normalnym świecie.

Czy można mówić o jakiejś próbie wykorzystania seksualnego? Według mnie nie. Wiadomo, że pokazywanie nastolatków klęczących przed kolanami dorosłego może budzić tego typu skojarzenia, ale nie sądzę, aby tamtejsza „zabawa” z pianką miała mieć podtekst seksualny. Zresztą wszystko zaczęło się od nierzetelnej informacji mediów, które najpierw twierdziły, że była to bita śmietana i że uczniowie musieli ją zlizywać z kolan księdza… i to faktycznie brzmiało obleśnie. Jak się jednak okazało nie była to bita śmietana tylko jakaś pianka do golenia i nikt tego nie zlizywał tylko musiał w tym maczać nos czy tam usta. Według mnie między jednym a drugim jest dosyć spora różnica. Nadal jest to głupie, nieprzemyślane i wstrętne, ale już nie aż tak jak chciały to za pierwszym razem przedstawić media. Zresztą zdjęcia z otrzęsin były na stronie szkoły, więc nikt nawet się z tym nie krył, nie widząc widocznie w tym nic niestosownego. Zatem jeszcze raz: według mnie był to co najwyżej kiepski pomysł, który jednak nie miał jakichś zboczonych założeń.

Całą sprawę niepotrzebnie zresztą nadmuchały do granic możliwości media, które chyba same dostają orgazmu na myśl, że może trafiły na jakąś większą aferę i na siłę próbują wywołać szok. Dziennikarze znaleźli na stronie szkoły zdjęcia, które wydały im się podejrzane i chcieli to wyjaśnić, ok, bardzo dobrze. Jednak popełniono przy tym już na samym początku błąd, którym była wspomniana powyżej nie do końca rzetelna informacja. Potem się poprawiono, jednak już nawet zagraniczne media podchwyciły „zlizywanie śmietany”. Polskie media na siłę próbują zrobić aferę większą, niż w rzeczywistości jest. Rzesza psychologów wypowiada się jakie negatywne konsekwencje mogą mieć te otrzęsiny na młode umysły… tyle, że jakby usłyszeli jak wyglądają otrzęsiny w innych miejscach, to chyba by im zwieracze z wrażenia popuściły. Na tvn 24 prezenter także stwierdził, że może to mieć jakiś wpływ na uczniów i tego nie zapomną… moim skromnym zdaniem bardziej tym uczniom zryje psychę fakt, że media nadmuchały sprawę do granic możliwości, robiąc z tego przez pewien czas prawie temat nr 1 w Polsce. Rzeczywiście nie zapomną tego, ale to tylko dzięki mediom, które im po prostu zapomnieć nie dadzą. I właśnie najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że uczniowie jak i ich rodzice stoją po stronie księdza. Kiedy reszta świata najchętniej by go rozstrzelała, Ci protestują przeciwko temu co się dzieje. A nie są to już jakieś małe dzieci, tylko w zasadzie już nastolatki, więc trudno powiedzieć, że nie potrafią odróżnić dobra od zła i że nie wiedzą jaka straszliwa krzywda ich spotkała. Zatem może niech media (i psycholodzy przy okazji też) nie próbują na siłę kreować na ofiary osoby, które same za takowe się nie uważają i zapewne mają rację.

Podsumowując: otrzęsiny w gimnazjum salezjańskim były idiotyczne, niefortunne i  niesmaczne. Jednak nie robiłbym z tego dramatu na nie wiadomo jak dużą skalę. Po prostu dyrekcja nie przemyślała chyba dostatecznie dobrze tego pomysłu, przez co teraz zrobiło się o nich głośno.

Na koniec polecam mediom większą wstrzemięźliwość w tej sprawie, zaś dyrekcji omawianego gimnazjum zapamiętanie mojej nowej, złotej myśli: ksiądz, kolano i pianka, to kiepska mieszanka.